Cała historia rozpoczęła się gdy nasz były perkusista Robert Sambelan, podczas pobytu na urlopie w pewnym nadmorskim kurorcie, został zaatakowany podstępnie i znienacka przez ławicę rozwścieczonych mięsożernych koników morskich, gdy nie przeczuwając niczego – oddawał się beztrosko urokom plażowania. Krwiożercze te zwierzęta pokąsały go dotkliwie, nie bacząc na jego niewątpliwe zasługi dla polskiego roka. Wtedy to postanowiliśmy nazwać zespół „Hippocampus”, czyli konik morski...